
Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy identyfikowała prawidłowo powyższe zdjęcie. Jesteśmy na Hali Kondratowej, z tyłu widzimy schronisko a w tle skalną grań Długiego Giewontu. Wokół schroniska porozrzucane są skalne bloki, zwane wantami, na których często fotografują się turyści. Sam też nie raz miałem ochotę wdrapać się na któryś z głazów podczas pobytu na hali, ale powstrzymywała mnie zawsze myśl, e to przecież "takie ceperskie". Wanty obok schroniska znajdują się 29 kwietnia 1953. Tego dnia z grani długiego Giewontu oberwała się mała turniczka i w postaci kamiennej lawiny runęła w dół w kierunku Hali Kondratowej. Jeden z głazów ważący ok. 30 ton wbił się w południowo zachodni róg jadalni schroniska. Drugi znacznie większy i ważący 70 ton zatrzymał się kilkanaście metrów dalej. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale strach pomyśleć, co by pozostało z drewnianego budynku, gdyby dosięgła go ta lawina kamieni.

Z Halą Kondratową wiąże się wiele różnych moich wspomnień i wycieczek. Szczególnie mocno wrył się w pamięć smak jajecznicy, którą kiedyś jadłem tu na śniadanie, grzejąc się na werandzie w pierwszych promieniach wrześniowego słońca. Ale to już zupełnie inna historia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz